Zakończyłem wczoraj 48h suchy post (bez wody i jedzenia), poprzedzony dniem na samych sokach i zakończony również sokami.

Podszedłem do tego doświadczenia czysto ze względów intrapersonalnych. Nie rozpatrywałem go pod kątem oczyszczania organizmu, czy ze względu na potencjalne korzyści zdrowotne.

Badań w tym polu jest dość mało, a te które są, wykazały niewielkie korzyści w zestawieniu z potencjalnymi zagrożeniami – post z wodą i bez wody miały zbliżone efekty. Wzmianki o postach pojawiają się w literaturze, mitach i praktykach religijnych od tysięcy lat. W założeniu mają one przybliżać do Boga, natury, duchów, do samego siebie – w tym kontekście można mówić tylko i wyłącznie o subiektywnym doświadczeniu. To właśnie zamierzam zrobić. 🙂

Czy poleciłbym suchy post każdemu? Absolutnie nie. Jest to duże obciążenie dla organizmu, które wiążę się po pewnym czasie ze sporym dyskomfortem zarówno fizycznym jak i psychicznym. Ważne jest, aby poddawać się takim doświadczeniem z pełną świadomością konsekwencji i w odpowiednim momencie – przed decyzją skonsultuj się z kimś, kto robił to wielokrotnie, albo jeżeli masz wątpliwości co do swojego stanu zdrowia, dodatkowo z lekarzem.

Dlaczego podjąłem się suchego postu? Lubię eksperymentować i jestem zafascynowany starożytnymi metodami pracy ze swoją psychiką – bez tego pewnie bym się nie zdecydował, bo nie oszukujemy się, są przyjemniejsze sposoby na spędzenie weekendu. 😅 Kolejnym powodem mojej decyzji jest proces, w którym obecnie się znajduję, polegający na coraz większym przyspieszeniu – myśli, słowa, rozmowy, aktywności, wszystko to wydarza się ostatnimi czasy w moim życiu bardzo szybko, mimo odstawienie kofeiny i regularnej medytacji. Poczułem, że jeżeli suchy post nie zatrzyma tego pociągu, to nic go już nie zatrzyma.

Zaobserwowane przeze mnie pozytywne efekty: (subiektywna ocena)

– spowolnienie aktywności mózgu

– zmieniony stan świadomości

– spokój wewnętrzny

– naturalnie kierująca się uwaga do wewnątrz

– głęboki kontakt ze swoim ciałem

– nietypowe przemyślenia

Medytacja w tym stanie jest absolutnie cudowna, mniejsza aktywność mózgu przekłada się na mniej myśli, które wyłaniają się z pustki – doświadczenie ciszy wewnętrznej i zanurzenie w pustce zostaną ze mną na długo. Spacery w naturze były dla mnie również niezapomnianym przeżyciem.

Zaobserwowane przeze mnie negatywne efekty, większość pojawiła się dopiero drugiego dnia: (subiektywna ocena)

– dyskomfort fizyczny i psychiczny

– problemy z zaśnięciem

– zmęczenie (dopiero drugiego dnia po południu, pierwszego dnia zrobiłem standardowy trening)

– ból głowy

– chęć wcześniejszego przerwania postu

– drażliwość

Moje specyficzne doświadczenie mogło być poniekąd wynikiem oczekiwań, które miałem. Nie ma w tym nic złego. Czy udało mi się zrealizować zamierzony efekt? Połowicznie – dalej jestem we wspomnianym nienaturalnym przyspieszeniu, ale znalazłem dla siebie konkretne wskazówki, które gdy z pełną starannością zostaną wdrożone, powinny pomóc mi osiągnąć potrzebny spokój i zdrowe tempo życia.

Czy powtórzę suchy post w przyszłości? Na pewno tak. ☀️

Czuję, że mógł on być częścią przygotowania do ceremonii Tańca Słońca, o której myślę od dłuższego czasu. Ale o tym przy innej okazji.

Categories: Inspiracje

0 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.